|
There are no translations available.

Z kopyta ruszyły prace zabezpieczające wydobyty w zeszłym tygodniu ciągnik Sd.Kfz 6. To swoisty wyścig z czasem. Z tydzień lub 2, skorupa mułu oblepiająca każdy zakamarek pojazdu utwardziłaby się a korozja unieruchomiła nierozkręcone części. W tej sytuacji każdy dzień jest ważny...

W poniedziałek rano, grupa pasjonatów Muzeum Broni Pancernej z kustoszem majorem Tomaszem Ogrodniczukiem, oraz szef i właściciel firmy - gdzie obecnie pojazd się znajduje - pan Artur Zys i jego pracownicy przystąpili do pracy.
Nowoczesne i wszechstronne wyposażenie firmy pana Artura, jest potężnym orężem w walce z czasem. Wrak ciągnika pokryty był kilkoma warstwami mułu. Ten zewnętrzy, najświeższy - choć kleisty i o niezbyt przyjemnym zapachu - schodził dość łatwo. Ale czym niższa warstwa, tym było ciężej. Ostatnia, ponad centymetrowa warstwa - która najprawdopodobniej powstała w 1958 roku, podczas pierwszego podniesienia pojazdu - całkiem skamieniała. Po wstępnym oczyszczeniu zaczęto demontaż poszczególnych elementów. Na pierwszy ogień poszły: gąsienice, resztki burt, stelaż i podłoga przedziału załogi, podłoga kabiny, koła napędowe. Zdemontowano także silnik i wiele, wiele innych. Wszyscy uczestnicy wydobycia i remontu działa Sturmgeschutz IV, którzy widzieli ten ciągnik, zgodnie twierdzą, że jest on w gorszej kondycji niż Grzegorzeski StuG IV. W najlepszym stanie jest układ jezdny, rama, stelaż nadwozia. Prócz napędowych wszystkie koła się kręcą. Silnik: przypuszczamy, że się palił ( trudno określić czy to było w 1945 czy może 1958 roku ). Przeżarte rdzą miski, brak pokrywy, brak osłony sprzęgła . Prądnica, iskrownik - próchno, chłodnicy brak, mamy większą część gaźnika ( był luzem !!!! ). Podłoga - sito. Tak samo resztki burt i blachy oddzielające przedziały. Nie lepiej się ma płyta oddzielająca kabinę kierowcy od silnika. Brak blach obudowy silnika i wszystkich innych elementów, które wystawały ponad wodę w latach 50-tych. Brak felgi i piasty jednego koła ( mieliśmy, nadzieję że felga będzie z kołem zapasowym, niestety była tylko opona ). Ogniwa gąsienicy są bardzo mocno zapieczone, kilka ogniw do wymiany.

Część podzespołów rozpada się nawet po najbardziej delikatnym dotknięciu. Tak było ze zbiornikami paliwa. Sprawdziliśmy, że w zbiorniku znajduje się dość duża ilość paliwo pochodnej mazi. Po demontażu i bardzo ostrożnym przenoszeniu, dno zbiornika puściło, uwalniając 3 wiadra ( grubo ponad 20 litrów ) paliwo pochodnej substancji. Można więc powiedzieć, że prócz uratowania zabytkowego ciągnika, zdekatyzowaliśmy prawdziwą bombę ekologiczną !!
Na koniec garść dobrych wiadomości: już wczoraj, major Ogrodniczuk otrzymał kilka obietnic pomocy, od przyjaciół Muzeum, często sprawdzonych już przy remoncie StuG'a IV. I tak inż. Jerzy Kunys obiecał wyremontować silnik Maybach Maybach HL54 TUKRM, a Marcin Pietrzak zabrał pierwszą partię ogniw gąsienicy do remontu.
|