• Polish (Poland)
  • English (United Kingdom)

Wirtualne zwiedzanie

Sd.Kfz 6 wspierają:

Muzeum Broni Pancernej

StuG IV wsparli:

Partnerzy MBP

Sensacja - nowa karta w historii Poznania PDF Drukuj Email

Pani Izabela -były pracownik urzędu konserwatora zabytków - zadzwoniła do Muzeum Broni Pancernej we wtorek. W dzień imienin Janusza. W kilku słowach opowiedziała, że na ogrodzie jej posesji od czasów II wojny znajduje się czołg. Wielki, kanciasty czołg. Już po kilku godzinach od telefonu, kpt. Tomasz Ogrodniczuk pojawił sie w domu Pani Izabeli.

"Czołg" w ogrodzie nie był uciążliwym "sąsiadem". Nie dawał o sobie znać od pierwszych lat powojennych, kiedy to podczas budowy domu, został „wrzucony” do dołu w ogrodzie. Dopiero w tym roku, podczas poważniejszych prac w ogrodzie przypomniał o swojej obecności.
Jeden rzut oka do wykopanej już dziury, wystarczył żeby stwierdzić, że mamy do czynienia z czymś naprawdę dużym. Na głębokości ok 1. widać było coś o przypominało lufę, o dość sporym kalibrze. Od tej chwili sprawy potoczyły się błyskawicznie. Załatwianie pozwoleń, nadzór konserwatora i wszystkie inne formalności związane z wydobyciami ".
Termin wydobycia został wyznaczony na sobotę.
Stawiając się na miejscu, byliśmy przekonani, że będziemy wydobywać radziecki czołg lub działo. Wskazywało na to miejsce, w którym ów sprzęt się znajdował. Wydawało się, że będzie to jeden z tych czołgów, którym unikając morderczego ostrzału Tygrysa, udało się przeskoczyć "zeppelin hall" i próbował atakować Cytadelę od strony "bramy Polnej".
Ok. godziny 8:30 pierwszy szpadel wbił w ziemię Pan Marian Baliński wraz z Bartoszem i Jackiem. Potem kolejno dołączały kolejne osoby. Praca szła sprawnie i już po kilkudziesięciu minutach udało się odsłonić zamek działa. Trochę dziwny jak na radziecki. Zaczęliśmy kopać od zamka w stronę północną - czyli od domu w stronę ogrodu. Ok. 1,5 metra od zamka natrafiliśmy na  przednią płytę pojazdu. Wraz z odkrywaniem kolejnych centymetrów, ogarniały Nas wątpliwości. Nie potrafiliśmy połączyć tego z żadnym znanym nam radzieckim pojazdem. Spawy, kształt i wielkość płyty wszystko wskazywało na pojazd niemiecki. Pierwszy na głos powiedział to pan Marian "... to szwab, a dokładnie JagdPanzer IV". Ktoś powiedział, że to nie możliwe - żadne ze źródeł nie opisuje udziału tego rodzaju pojazdów w czasie walk o Poznań.
A jednak to był JagdPanzer IV. Każdy ruch szpadlem upewniał nas w tym przekonaniu. Osłona działa, "świński ryj", kilka znalezionych detali.
Około godz. 15 wszystko był już odkopane, i gotowe do transportu. Wyciągnięciem z dołu, transportem a także piaskowaniem i konserwacją zajmie sie firma pana Artura Zysa, przyjaciela MBP.

Bardzo cieszymy się z dzisiejszego dnia. Udało nam się pomóc pani Izabeli, pozyskać nowy, cenny eksponat do muzeum, a także otworzyć nową kartę w historii Poznania.
Z tego miejsca chcielibyśmy bardzo podziękować:
pani Izie - za informację, pozwolenie na wejście na ogród, pozwolenie na wykopanie wielkiej dziury ( obiecujemy - nie będzie śladu ), opowieści i wspomnienia a także za pyszną, gorącą herbatę :D
panu Arturowi - za szybkość reakcji, i perfekcyjną akcję "logistyczną" ( wkrótce pokażemy na filmie )
ekipie MBP CSWL, Diabłom Błotnym, przyjaciołom muzeum, oraz dużej rzeszy fanów trzymających za Nas kciuki :D